|

Kiedy ONA zarabia więcej…

Prawniczko,

Pracuję z prawniczkami w programach, czy projektach grupowych, ale też często mamy spotkania indywidualne. Nie jestem psycholożką, ani tym bardziej tzw. life coachem, ale czasem podczas sesji indywidualnych pojawiają się tematy z życia osobistego moich klientek.

I w sumie nie ma się czemu dziwić, bo bardzo dalekie jest mi podejście, że kiedy jesteśmy w pracy to jesteśmy w 100% tylko w niej, a kiedy z tej pracy wychodzimy, to już zupełnie o niej nie myślimy. Moim zdaniem we współczesnym świecie, a już szczególnie w świecie, w którym żyją prawniczki, tak naprawdę mamy do czynienia z “blended life”, a wpływu naszego życia prywatnego na zawodowe i odwrotnie po prostu nie możemy ignorować.

Od pewnego czasu zauważyłam, że wśród moich klientek powtarza się zagadnienie, które jest tematem tabu. Prawniczki o nim mówią ściszonym głosem, jakby się trochę go wstydziły.

O równości

Mam wrażenie, że ostatnio bardzo dużo mówi się o równości wynagrodzeń. A przynajmniej często widzę informacje dotyczące tego tematu w mojej bańce. Oczywiście jest to związane z przepisami prawa, ale także coraz mocniejszą pozycją kobiet w biznesie.

Sporo też pojawia się informacji na temat rodzicielstwa i godzenia, a właściwie nieustannego balansowania, kobiet i coraz częściej mężczyzn między dwoma światami – uniwersum rodzinnym i życiem zawodowym.

Bardzo mało jest tekstów, wywiadów, czy podcastów, które dotyczyłyby sytuacji, kiedy kobieta zarabia więcej niż jej mąż, czy partner życiowy. Kiedy wraz z Bankiem BNP Paribas i Fundacją Sukces Pisany Szminką organizowałam w zeszłym roku wydarzenie związane z raportem “Co z tą kasą?” – to zorientowałam się, że to była pierwsza przestrzeń, gdzie usłyszałam, że ktoś głośno mówi o TYM temacie.

A nie oszukujmy się, jeśli prawniczka ma swoją kancelarię lub jest wspólniczką/partnerką w większym podmiocie, albo szefową działu prawnego, to niejednokrotnie zarabia więcej niż jej mąż lub partner życiowy.

Jaki to ma wpływ na nią?

Na tego mężczyznę?

Na rodzinę w ogóle?

Dzisiaj chcę się zmierzyć z tym tematem.

Według amerykańskich naukowców… 😜

Nie, tym razem powołam się na polskie badania – według BIG InfoMonitor (2024) tylko w co piątym związku (19 %) dochody partnerów były porównywalne. W 60 % przypadków mężczyzna zarabia więcej, a 21 % kobiet zarabiało więcej niż ich partnerzy. Skoro zatem finansowa równowaga to rzadkość, to sytuacja, w której prawniczka zarabia więcej, nabiera jeszcze większego ciężaru symbolicznego i emocjonalnego.

W moich rozmowach z prawniczkami pojawia się często to samo napięcie:

Nie chcę, żeby on poczuł się mniej wartościowy.

On mówi, że nie ma z tym problemu, ale czasem widzę, że unika tematu.

Boję się, że go przytłaczam.

Nie mówię mu o wszystkich moich sukcesach i osiągnięciach.

I to nie są historie kobiet, które demonstrują swoją siłę, czy niezależność na pokaz. To są często czułe, zaangażowane partnerki, które po prostu… odniosły sukces. Zbudowały kancelarię, awansowały w korporacji, potrafią negocjować kontrakty z klientami z Nowego Jorku, Dubaju, czy Kopenhagi. Ale jednocześnie nie wiedzą, czy mogą śmiało zarezerwować wakacje na Zanzibarze bez lekkiego ukłucia niepokoju.

Tabu?

Zastanawiam się czasem, czy to nie jest jeden z ostatnich wielkich tematów tabu w relacjach. W końcu przez dekady obowiązywał model, mężczyzny jako żywiciela rodziny. Zmiana tej dynamiki to nie tylko zmiana w rodzinnej tabelce w Excelu. To też zmiana psychologiczna, tożsamościowa, społeczna. I choć kobiety przeszły długą drogę do tego, żeby się  wyemancypować, mężczyźni – przynajmniej wielu z nich – zostali z boku tej rewolucji.

Trafiłam na badania, z których wynika, że kobiety, które zarabiają więcej od partnerów, częściej deklarują napięcia w relacji. Nie ze względu na własne ambicje, ale właśnie z powodu ukrywanego dyskomfortu partnerów. Z kolei inne raporty mówią wprost – jeśli mężczyzna nie pracuje na pełen etat, ryzyko rozwodu znacząco wzrasta. Nie dlatego, że kobieta tego chce. Ale dlatego, że mężczyźnie trudno się w tej nowej rzeczywistości odnaleźć.

Chcę w tym miejscu powiedzieć coś ważnego: to nie jest tekst przeciwko mężczyznom. Przeciwnie. To tekst z szacunkiem do tego, że także dla nich sytuacja, w której to kobieta zarabia więcej, może być trudna. I to nie dlatego, że są słabi albo „niewystarczająco męscy”. Tylko dlatego, że przez lata byli karmieni narracją o byciu tym, który ma zarobić, zabezpieczyć, prowadzić i zaopiekować. A teraz świat – a czasem po prostu partnerka – mówi:

Już nie musisz, wezmę to na siebie.

Co odziedziczyliśmy

Tylko co zrobić z tym całym bagażem przekonań?

Nie mam na to jednej odpowiedzi. Wiem tylko, że w związkach, w których dochodzi do napięć wokół zarobków, bardzo rzadko chodzi o pieniądze. Częściej – o to, co te pieniądze symbolizują. Kto jest liderem? Kto ma prawo decydować? Kto czuje się potrzebny? I czy sukces jednej strony nie odbiera przestrzeni drugiej?

Jeśli jesteś w takiej sytuacji, albo masz przyjaciółkę, która właśnie przez to przechodzi, nie oceniaj. Nie doradzaj z miejsca. Po prostu posłuchaj. I daj przestrzeń.

A jeśli sama zarabiasz więcej od swojego partnera – pamiętaj, że to ok. To nie musi być też ciężar. To może być siła. Ale tylko wtedy, jeśli nie będziemy udawać, że temat nie istnieje.

Na koniec daję Ci znać, że możesz jeszcze wskoczyć na nasz wyjazd dla prawniczek

🧘🏻♀️ Chill and Connect

(11–14 sierpnia)

Jeśli chcesz odpocząć głową i ciałem i poznać inne prawniczki, które myślą, czują i działają świadomie, to będzie idealne miejsce.

📌 Zobacz szczegóły wyjazdu

A jeśli interesuje Cię temat wewnętrznej siły kobiet i chcesz popracować nad relacją z samą sobą to sprawdź mój trening

👻 Jak oswoić wewnętrznego krytyka

Pomogłam już dziesiątkom prawniczek. Może warto, żebyś i Ty skorzystała?

📌 Zobacz trening

Jesteśmy w kontakcie,

Kamila

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *