|

Trochę się jej bałam…

Prawniczko,

Czy Ty też masz na półce książki, których się boisz? Takie, które kupujesz lub pożyczasz, ale których nie czytasz, bo ciągle uważasz, że to nie jest właściwy moment?

Ja mam wiele takich książek – “Gwa*t polski”, “Ciałko”, “Dziw*i, zdzi*y, szma*y. Opowieści o slut-shamingu”. To tylko kilka takich tytułów, które z jednej strony chciałabym przeczytać, a z drugiej po prostu się tych książek boję. Boję się, że będą dla mnie zbyt trudne. Trudne nie w znaczeniu intelektualnym, ale emocjonalnym. Że ich po prostu nie uniosę.

Dziś opowiem Ci o jednej z nich, po którą wreszcie odważyłam się sięgnąć. Zanim jednak to zrobię, pozwól, że przypomnę Ci, że już w najbliższy wtorek organizuję

Masterclass

🥷🏻 Konferencje i wydarzenia – jak mądrze z nich korzystać

🗓️ 27 maja, (jeśli nie możesz być na żywo, to otrzymasz nagranie)

📌 Zapisuję się

Z radością obserwuję, jak osoby uczestniczące w moim poprzednim masterclassie

💌 Newsletter w kancelarii

odpaliły wrotki i zaczęły się komunikować właśnie przez newsletter.

Zobacz, co napisali po masterclassie:

Irena Pacholewska-Urgacz Justyna Grusza-Głębicka, PhD Bartosz Fert Kamila Czekaj

Tutaj możesz kupić dostęp do nagrania masterclass:

📌 Kupuję nagranie

Aha i daję znać, że są jeszcze miejsca na sierpniowy wyjazd jogowo – networkignowy dla prawniczek.

🗓️ Kiedy? – 11-14 sierpnia

🌳 Gdzie? -W szczerym polu (województwo łódzkie) – serio, to miejsce dokładnie tak się nawzywa 😊

📌 Chcę na jogę z prawniczkami

A teraz wróćmy do książki, o której chcę Ci dzisiaj napisać.

Jestem absolutnie pewna, że albo ją czytałaś, albo ją u kogoś widziałaś, albo słyszałaś ostatnio o niej w kontekście “klauzuli bestsellerowej”. Tak, tak. Mówię o “Chłopkach” Joanny Kuciej – Frydryszak. I nie, nie będzie to newsletter o prawach autorskich i tym, jaka jest w Polsce sytuacja pisarek i pisarzy. Będzie to bardzo osobisty newsletter, bo chcę Ci opowiedzieć o tym, co mi ta książka pozwoliła zrozumieć i dlaczego tak ważna jest właśnie dzisiaj.

Rodzinne puzzle

Zawsze byłam bardzo mocno związana z rodziną mojego taty, szczególnie z moją babcią Barbarą. Tata mojej babci, pradziadek Eugeniusz był naczelnikiem banku w Poznaniu. Podejrzewam, że otrzymał tę posadę za zasługi, bo był Piłsudczykiem z Kongresówki. Prababcia Jadwiga była nauczycielką. Moja babcia urodziła się w pięknej willi na poznańskim Górczynie. Jej brat studiował medycynę w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim (niestety jej nie ukończył, bo zmarł na II roku studiów). Uwielbiałam słuchać opowieści babci z czasów poznańskich. Opowieści z życia mieszczańskiego, inteligenckiego domu w stolicy bogatej Wielkopolski.

Kiedy babcia snuła swoje poznańskie opowieści dziadek milczał lub wychodził do drugiego pokoju i słuchał radia, ewentualnie czytał “Przekrój”. Wtedy tego nie rozumiałam, a szczerze mówiąc nawet nie bardzo zwracałam na to uwagę. Ale po lekturze “Chłopek” czułam się tak, jakbym znalazła brakujące puzzle w mojej rodzinnej układance.

Chłopi

Dziadek Bronek pochodził z chłopskiej rodziny z podkieleckiego Jędrzejowa. Miał sześciu braci. Nie wiem, czy wiesz, że w II Rzeczypospolitej istniał wyjątkowy zwyczaj ustanowiony przez prezydenta Ignacego Mościckiego. W 1926 roku ogłosił on, że zostanie symbolicznym ojcem chrzestnym każdego siódmego syna w polskiej rodzinie. Chłopcy objęci tym zwyczajem mogli korzystać z pewnych przywilejów, takich jak bezpłatna edukacja, przejazdy czy opieka zdrowotna, co było znaczącym wsparciem, zwłaszcza dla rodzin chłopskich. Zwróć proszę uwagę, że “nagroda” dotyczyła tylko rodzin, gdzie byli synowie. Córki w ogóle się nie liczyły, a nawet były obciążeniem.

Najmłodszy brat mojego dziadka, Ignacy był właśnie takim szczęściarzem – chrześniakiem prezydenta Mościckiego. Dziadek opowiadał, że rodzina otrzymała też wsparcie pieniężne. Tłumaczył mi, że była to bardzo dużo suma – można było za nią kupić 2, czy 3 krowy. Chyba nie bardzo potrafiłam sobie wtedy wyobrazić, co oznaczały 2 krowy na polskiej wsi.

Dopiero z “Chłopek” dowiedziałam się, że krowa była jednym z najcenniejszych i najważniejszych “aktywów” na polskiej wsi. Niejednokrotnie bardziej opłakiwano śmierć zwierzęcia niż kolejnego przedwcześnie zmarłego dziecka w rodzinie.

Dziadek opowiadał nam też historię, kiedy jeden z braci pociął trzewiki, by zrobić sobie z tej skóry opakowanie na grzebień. Otrzymał ogromne lanie od swojego ojca. W “Chłopkach” przeczytałam, że większość polskich dzieci i dorosłych w dwudziestoleciu międzywojennym chodziło boso, a jedne buty służyły przez 10 lat i używane były przez wiele osób. Wtedy dopiero zrozumiałam przekaz dziadkowej opowieści.

Czy wiesz, że przed wojną 70% polskiego społeczeństwa to byli chłopi? Nie znam Twojej przeszłości, ani Twojego pochodzenia, ale nie trzeba być geniuszem, żeby uświadomić sobie, że znakomita większość polskiego społeczeństwa, w tym moja, pochodzi z warstwy chłopskiej. I tej przeszłości nie da się wymazać. Ani z naszej historii, ani z naszych genów. A kiedy dodamy do tego wymordowanie polskiej inteligencji przez najeźdźców hitlerowskich i sowieckich (wuj mojej babci Barbary, oficer Wojska Polskiego został rozstrzelany w lasach pod Katyniem) mamy jeszcze pełniejszy obraz.

Zamierzchła historia?

Dzięki tej książce zdałam sobie sprawę, że życie i rzeczywistość opisana w “Chłopkach” to nie zamierzchła historia. To się działo zaledwie dwa pokolenia wstecz. I z jednej strony na przykładzie mojej rodziny, ale pewnie też wielu innych polskich rodzin mogę być świadkinią olbrzymiego postępu – część moich pradziadków ledwo potrafiła czytać, ale już moi dziadkowie mieli maturę, moi rodzice studia wyższe, a moi bracia i ja studiowaliśmy za granicą.

Lektura “Chłopek” podziałała na mnie jak zimny prysznic i pokazała mi ogromny kontrast. Ostatnio w gronie prawniczek wyróżnionych na liście Women in Law i Forbes Women spotkałyśmy się w Bydgoszczy. Adwokatki, radczynie, profesorki. Kobiety, które osiągnęły w życiu bardzo wiele i pewnie większość ma korzenie wśród polskiego chłopstwa. Bez determinacji i uporu ich przodkiń ani one, ani ja nie byłybyśmy dzisiaj tu gdzie jesteśmy. I jest duże prawdopodobieństwo, że Ty również nie. Nie boję się użyć tego słowa. To właśnie ckłopki były prawdziwymi bohaterkami.

Zmiana?

Co więcej, w ubiegły weekend odbyły się wybory w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie. Po raz pierwszy w historii warszawskiej adwokatury dziekanem została kobieta, członkini rady mojej fundacji Women in Law, adw. dr Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska . Jedyną znaczącą kontrkandydatką była inna adwokatka – Agata Rewerska. Wydaje się, że coś się jednak zmienia. Ale czy na pewno?

W wyborach prezydenckich RP kandydowały dwie kobiety. I choć nie uzyskały znaczącego wyniku, to moim zdaniem, zasługuje na zauważenie to, że było na kogo głosować. W historii Polski na najwyższe stanowisko w państwie kandydowało tylko 6 kobiet, a tegoroczny wynik Magdaleny Biejat jest rekordowy.

Tylko co z tego, jeśli co drugi głosujący oddał swój głos na kandydata, który ma w pogardzie prawa kobiet, prawa osób LGBTQ+, mniejszości i ekologię? Tak, dobrze czytasz. Połowę głosów polskiego społeczeństwa otrzymała prawica lub skrajna prawica. I teraz zadaję sobie, ale też Tobie, Droga Prawniczko, pytanie, czy na prawdę chcemy się cofnąć o kilka pokoleń, wyjść z Europy i pozwolić, by nas kobiety traktowano tak jak nasze babki były traktowane na polskiej wsi jeszcze dwa pokolenia temu? Serio? Chcemy tego?

Możesz teraz wypisać się z mojego newslettera, bo przecież nie zapisywałaś się na polityczny newsletter, ale na newsletter “Dla prawniczek”. Ale zaryzykuję. Jeśli choćby jedna osoba, która się wahała, a pod wpływem tego dzisiejszego newslettera zdecyduje się pójść na wybory 1 czerwca, a 20 innych się wypisze, to uznam jednak, że było warto. Bo nie chcę żyć w kraju, w którym demokracja nie znaczy nic, w kraju poza Unią Europejską, w kraju w, którym mężczyźni w długich czarnych sukienkach i ciemnych garniturach będą decydować o moim zdrowiu i życiu.

I chcę, żebyś mnie dobrze zrozumiała. Jestem bardzo rozczarowana obecną ekipą rządzącą. Zdecydowanie nie jestem ich fanką. Ale uważam, że zagłosowanie 1 czerwca na osobę, która nie będzie dążyła do tego, by wyprowadzić Polskę z UE, która wie, co to prawa kobiet jest moim obowiązkiem.

Liczę na Ciebie.

Kamila

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *