|

Twoja kancelaria za 4 lata i trzy scenariusze, o których nie mówi się głośno

Prawniczko i Prawniku też 😁

Zeszłej jesieni byłam na spotkaniu z partnerką dużej warszawskiej kancelarii. Świetna prawniczka, znana na rynku, kilkanaście lat doświadczenia. W pewnym momencie powiedziała coś, co mnie zaskoczyło:

„Kamila, wiesz co jest najgorsze? Że ja naprawdę nie wiem, jak będzie wyglądała moja kancelaria za cztery lata. I po raz pierwszy w karierze to mnie przeraża”.

Siedziałyśmy w jej gabinecie. Piękne biuro w centrum, widok na Pałac Kultury, dyplomy na ścianie. Wszystko wyglądało stabilnie, prestiżowo, bezpiecznie.

A ona się bała.

Nie dlatego, że kancelaria źle sobie radzi. Wręcz przeciwnie. Ale dlatego, że po raz pierwszy w jej zawodowym życiu nie wie, które decyzje są właściwe.

Zatrudnić kolejnego prawnika czy inwestować w AI? Powiększać biuro czy przejść na pracę zdalną? Trzymać się godzinówki czy eksperymentować z pakietami? Specjalizować się jeszcze bardziej czy iść w ogólne doradztwo?

I wiesz co? Nikt jej nie powie, co jest dobre, a co złe. Bo nikt jeszcze nie wie.

Ale mogę Ci powiedzieć coś innego: za cztery lata jej kancelaria będzie wyglądała zupełnie inaczej. I Twoja też. Pytanie tylko… według którego scenariusza.

Scenariusz 1:

Twoja kancelaria została przejęta (albo przestała istnieć)

Brzmi dramatycznie? A jednak to się już dzieje.

W zeszłym roku Allen & Overy połączyło się z Shearman & Sterling. Kilka tygodni temu Herbert Smith Freehills ogłosiło fuzję z Kramer Levin. Połączony podmiot zatrudnia ponad 2700 prawników w 26 biurach na świecie, osiągając roczne przychody przekraczające 2 miliardy dolarów. Kosmos, prawda? To nie są małe przegrupowania. To giganci łączący się w jeszcze większych gigantów.

Dlaczego to robią? Bo największe korporacje chcą mieć jednego partnera, który obsłuży je globalnie. Nie kilka lokalnych kancelarii w różnych krajach, tylko jeden spójny zespół, który zna ich biznes, historię, strategię. I wielkie kancelarie łączą się właśnie po to, żeby móc powiedzieć: „Mamy biura w 50 krajach, jedna kultura, jedna strategia, jeden punkt kontaktu”.

Co to znaczy dla polskiego rynku?

Za cztery lata może się okazać, że Twoja średnia kancelaria, która dobrze sobie radziła przez ostatnie 15 lat, nagle traci klientów. Nie dlatego, że źle pracujesz. Ale dlatego, że Twój klient właśnie został przejęty przez międzynarodową korporację, a ta korporacja ma już swojego globalnego dostawcę usług prawnych.

Albo dlatego, że wielka kancelaria, która dotąd nie schylała się po małe i średnie projekty, nagle zaczęła to robić. Bo musi wypełnić dziury w budżecie po spadku wielkich transakcji. Bardzo często to słyszę od moich klientów, partnerów w średnich kancelariach. Konkurują z największymi brandami.

To jest scenariusz konsolidacji. Duzi stają się jeszcze więksi. Średni walczą o przetrwanie. Mali albo znajdują niszę, albo znikają.

Nie mówię, że to dobry czy zły scenariusz. Mówię, że to możliwy scenariusz.

Scenariusz 2:

Twoja kancelaria to Ty, laptop i pięć numerów w telefonie

Drugi scenariusz brzmi dokładnie odwrotnie.

W USA i UK rośnie model distributed law firms… kancelarii rozproszonych. Żadnego prestiżowego biura w centrum. Żadnych asystentów, recepcjonistek, sal konferencyjnych do wynajęcia. Prawnicy pracują zdalnie, spotykają się z klientami tam, gdzie jest wygodnie, a całą administrację załatwiają przez chmurę.

Daniel Larkin z FisherBroyles (jednej z największych takich kancelarii w USA) mówi wprost: „Klienci nie chcą płacić za kawę z ekspresu, za marmurową podłogę w recepcji i za trzypiętrową strukturę zarządzania. Chcą płacić za efekt”.

I widzisz, to nie jest science fiction. To już istnieje. I działa.

Prawnicy w takich kancelariach mają pełną autonomię. Sami ustalają warunki z klientem, sami dobierają zespół do projektu, sami kontrolują swoje zarobki. Żadnych partnerskich zebrań co kwartał, żadnych udziałów w zyskach negocjowanych latami, żadnego obowiązku trzymania swoich pieniędzy zamrożonych w kapitale kancelarii.

Co to znaczy dla Ciebie?

Za cztery lata możesz się obudzić i odkryć, że najlepsi prawnicy z Twojej kancelarii odeszli. Nie dlatego, że ktoś im zaproponował więcej pieniędzy. Ale dlatego, że ktoś im zaproponował wolność.

Wolność od codziennego dojazdu do biura. Wolność od korporacyjnych gierek. Wolność od utrzymywania kosztownej infrastruktury, której i tak klient nie widzi i nie docenia.

To jest scenariusz autonomii. Prawnicy stają się freelancerami premium. Kancelarie jako struktury topnieją. Zostają tylko marki i platformy technologiczne.

Znowu… nie mówię, że to dobry czy zły scenariusz. Mówię, że to realny scenariusz.

Scenariusz 3:

Twoja kancelaria ma misję (albo Twoi ludzie odejdą gdzie indziej)

Trzeci scenariusz jest najbardziej podstępny. Bo nie widać go od razu.

Freshfields Bruckhaus Deringer (jedna z najbardziej prestiżowych kancelarii na świecie) oferuje swoim pracownikom do 60 tysięcy dolarów wsparcia na procedury wspierające rodzicielstwo, w tym zamrażanie komórek jajowych.

Brzmi jak benefit? To jest znacznie więcej niż benefit. To jest jasny komunikat.

Jasny komunikat, że kancelaria rozumie, iż jej młodzi prawnicy (zwłaszcza prawniczki) żyją w świecie, gdzie trzeba wybierać między karierą a macierzyństwem. I zamiast udawać, że ten problem nie istnieje, kancelaria mówi: „Widzimy to. I robimy coś konkretnego”.

Inne kancelarie idą dalej. Odmawiają reprezentowania klientów, których praktyki łamią prawa człowieka. Wprowadzają strukturalne programy pro bono z mierzalnymi celami. Dbają o cyfrową higienę… nie tylko drukują mniej papieru, ale także czyszczą serwery z niepotrzebnych maili, bo to też zużywa energię.

Dlaczego? Bo młodzi prawnicy i prawniczki to widzą. I wybierają na tej podstawie.

Nie wystarczy już powiedzieć „mamy najwyższe stawki na rynku”. Bo młody, utalentowany prawnik pyta: „Okay, ale po co to robicie? Jaki ślad zostawiacie? Z kim pracujecie? Co reprezentujecie poza pieniędzmi?”.

I jeśli nie masz odpowiedzi, to najlepsi po prostu pójdą gdzie indziej.

Pamietam pewną sytuację, kiedy studiowałam na Harvardzie. Z jednej dużej amerykańskiej kancelarii na programie było aż 5 partnerów. Rozwiązywaliśmy case study, byłam w grupie z najmłodszym z nich, Pete’em. Case dotyczył problematycznego klienta, który, co prawda, generował 30% przychodów, ale nie dość, że kierował seksistowskie uwagi do prawniczek, to jeszcze zaangażował się w wątpliwy etycznie biznes. Dyskusja była żarliwa. Zaskoczyło mnie jak stanowczo Pete postawił sprawę: „Gdyby moja kancelaria zaczęła obsługiwać Trumpa, odszedłbym natychmiast.”

Co to znaczy dla Ciebie?

Za cztery lata możesz mieć piękne biuro, świetnych klientów, wysokie obroty… i nie być w stanie zatrudnić nikogo dobrego. Bo dobrzy już nie szukają tylko pensji. Szukają sensu.

To jest scenariusz wartości. Kancelarie, które nie potrafią odpowiedzieć na pytanie „po co istniejemy?”, zaczynają tracić talenty. A bez talentów nie ma przyszłości.

I znowu… nie oceniam. Po prostu obserwuję.

A teraz pytanie: który scenariusz jest Twój?

Bo widzisz, problem nie polega na tym, że nie wiesz, co się zmienia.

Problem polega na tym, że nie wiesz, które zmiany Cię dotyczą.

Masz czytać kolejny artykuł o AI? Iść na szkolenie z LinkedIn? Inwestować w nowe biuro czy rezygnować z obecnego? Specjalizować się jeszcze bardziej czy iść w ogólne doradztwo? Zatrudniać kolejnego prawnika czy kupić licencję na narzędzie, które zrobi to samo w połowie czasu?

I najgorsze jest to, że każda z tych decyzji może być właściwa. Albo katastrofalna w skutkach. W zależności od tego, który scenariusz się sprawdzi.

Dlatego większość prawników dziś żyje w permanentnym stresie. To nie jest kryzys kompetencji. To kryzys orientacji. Nikt nie dał Ci mapy.

I właśnie dlatego poprowadzę webinar

🚀 Kancelaria 2030.

Wtorek, 10 lutego, godz. 18:00 – 20:00

Zapisuję się!

⌛️ To już ostatni moment, żeby dołączyć.

To nie będzie webinar, który da Ci gotową receptę. Bo gotowej recepty nie ma.

Nie będę Cię straszyć końcem zawodu ani sprzedawać futurystycznych wizji oderwanych od polskiej rzeczywistości. Nie dostaniesz checklisty „zrób X, zarabiaj Y” ani magicznych narzędzi AI, które rozwiążą wszystkie problemy. Sorry.. not sorry 😉

Zamiast tego zrobimy coś znacznie ważniejszego: stworzymy razem ramę myślenia.

Na webinarze konkretnie omówimy:

Dwa sprzeczne światy, w których dziś żyją prawnicy. Dlaczego nadal najwięcej zarabiasz na godzinówce, choć wszędzie mówią o jej końcu (i co to oznacza dla Twojej strategii)

Realny obraz rynku bez mitów. W których obszarach zapotrzebowanie na pracę prawnika spadnie, gdzie wzrośnie, a gdzie prawnik pozostanie niezastąpiony (plus: jak oddzielić fakty od branżowych narracji)

Konsolidację, autonomię i wartości. Trzy scenariusze przyszłości kancelarii i to, co każdy z nich oznacza dla Twojej praktyki

Kompetencje, które faktycznie będą potrzebne. Jak inwestować w siebie przy obecnym tempie zmian, żeby nie gonić za każdym trendem, ale budować realną przewagę

Nowe modele rozliczeń. Co się stanie, gdy klient zapyta „a ile z tej stawki poszło na AI?” i jak odpowiedzieć na to pytanie bez utraty wiarygodności

Specjalizację vs. ogólne doradztwo. Czy wąska specjalizacja to nadal dobra strategia, czy przeciwnie… czas być ekspertem od wszystkiego?

To nie jest webinar dla osób szukających prostych odpowiedzi.

To spotkanie dla prawniczek i prawników, którzy chcą samodzielnie podejmować lepsze decyzje zawodowe. Świadomie, strategicznie i z głową. Bo to nie zmiana jest problemem. Problemem jest brak jasnej mapy.

Tak, zapisuję się na webinar

(To ostatnie zaproszenie. Po wtorku link do nagrania będzie dostępny tylko dla zapisanych osób)

Mastermind… dla tych, którzy mapę chcą rysować razem

Webinar to jedno. Ale jeśli czujesz, że potrzebujesz czegoś więcej (nie jednorazowego szkolenia, ale przestrzeni do systematycznego myślenia o swojej strategii) to właśnie dlatego prowadzę mastermind.

To nie szkolenie, gdzie ktoś Ci mówi, co masz zrobić. To miejsce, gdzie razem z innymi prawniczkami i prawnikami tworzysz swoją własną strategię. Taką, która ma sens dla Twojej praktyki, Twojego rynku, Twojego życia.

🌷 Wiosenna edycja – dwie grupy:

Grupa 1: Dla indywidualnych prawniczek/prawników lub właścicieli małych kancelarii

Format: Zdalna grupa (4 spotkanie online) z jednym spotkaniem stacjonarnym (w Warszawie)

Dla kogo: Prowadzisz jednoosobową praktykę lub małą kancelarię i chcesz podejmować lepsze decyzje biznesowe, budować stabilne źródło klientów i rozwijać się w sposób dopasowany do Twojej sytuacji.

Grupa 2: Dla partnerów i partnerek zarządzających kancelariami, specjalizacjami lub zespołami

Format: Stacjonarna grupa w Warszawie

Dla kogo: Zarządzasz zespołem, specjalizacją lub działem w średniej lub dużej kancelarii i szukasz wsparcia w podejmowaniu strategicznych decyzji, budowaniu zespołu i efektywnym zarządzaniu.

Rekrutacja trwa tylko do 19 lutego 2026.

Chcę dowiedzieć się więcej o mastermindzie

A już w piątek… rozmowa o LinkedIn z Pawłem Sawickim

Subskrybentki mojego 🎧 Kamila Kurkowska Private Podcast już w ten piątek wysłuchają mojej rozmowy z Paweł Sawicki , partnerem kancelarii Bird & Bird, o tym, jak budować markę osobistą prawnika na LinkedIn.

Bo niezależnie od tego, który scenariusz się sprawdzi (konsolidacja, autonomia czy wartości) jedno jest pewne: Twoja widoczność będzie miała znaczenie. Klienci, partnerzy, talenty… czasem Cię googlują, sprawdzają w ChatGPT, ale LinkedIn to pierwsze miejsce, gdzie “obczają” Twój profil. 🤨

Paweł to ktoś, kto nie tylko mówi o LinkedIn. On realnie z niego korzysta. I widzę efekty tej pracy. Będziemy rozmawiać o tym, jak to robić mądrze, autentycznie i skutecznie.

Dołączam do Private Podcast

Trzy pytania na zakończenie

Wróćmy do tej prawniczki, z którą siedziałam w gabinecie jesienią. Pamiętasz? Ta, która pierwszy raz w karierze się bała.

Rozmawiałyśmy ponad godzinę. I pod koniec zadałam jej trzy pytania:

Pytanie 1: Jeśli za cztery lata Twoja kancelaria przestanie istnieć w obecnej formie… czy będziesz tego żałować?

Pytanie 2: Jeśli za cztery lata będziesz pracować zupełnie inaczej niż dziś… co chcesz, żeby w tej pracy zostało?

Pytanie 3: Jeśli za cztery lata będziesz opowiadać młodej prawniczce, jak przetrwałaś ten czas… co chcesz, żeby było w tej historii?

Nie odpowiedziała od razu. Ale kilka dni później dostałam od niej wiadomość:

„Kamila, wiesz co? Chyba przestałam się bać. Bo w końcu zrozumiałam, że nie muszę przewidzieć przyszłości. Muszę tylko zdecydować, kim chcę w niej być”.

I właśnie o tym jest ten webinar.

Nie o tym, co się stanie. Bo tego nie wiem.

O tym, kim chcesz być, gdy to się stanie.

Zapisuję się na webinar

Pozdrawiam Cię ciepło,

Kamila


Podobne wpisy