TA konferencja nie ma sensu…
Prawniczko,
Prawie dekadę temu, kiedy wspierałam jedną z dużych kancelarii w zakresie marketingu i budowania międzynarodowej sieci prawniczej, zorganizowałam udział tej kancelarii w wydarzeniu, które już nie istnieje na polskim rynku. Była to konferencja dla szefowych i szefów działów prawnych i compliance – bardzo wartościowa.
Pamiętam jak dzisiaj, że pakiet sponsoringowy, by wystąpić na konferencji, wynosił 15 000 zł. Relatywnie sporo jak na tamte czasy, ale dla kancelarii, dla której pracowałam, było to absolutnie w zasięgu. W pakiecie było wystąpienie, obecność wizerunkowa w postaci rollupów i wstęp dla 3 osób z kancelarii. Uprosiłam organizatorów, że ja też chcę być – i się zgodzili.
W trakcie konferencji dwoje partnerów prowadziło całkiem ciekawą, merytoryczną prezentację. Jak to na konferencji, w połowie dnia był lunch. Na lunch wpadł trzeci z partnerów. Wielkie było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam, że cała trójka konsumuje lunch z boku sali we własnym towarzystwie, śmiejąc się i żywo dyskutując na, z całą pewnością istotne tematy. Nie rozmawiali z nikim innym.
Kiedy po powrocie do biura kancelarii, na drugi dzień zapytałam ich, jak oceniają konferencję i potencjał biznesowy, to usłyszałam, że była to strata czasu i te 15 000 można było wydać na lunche z klientami. Well…
I wtedy właśnie poczułam, jakbym weszła w szklane drzwi w centrum handlowym 🤦♀️ – konferencja nie działa, jeśli rozmawiasz tylko z osobami z Twojej kancelarii lub rozpaczliwie szukasz wzrokiem kogoś kogo znasz, aby nie stać sam(a) jak palec.
Nie bądź Krzysztofem
Pamiętam inną sytuację, z innej konferencji prawniczej. Na początku mojej drogi zawodowej pracowałam w jednej z firm doradczych tzw. Big4. Byli partnerzy z którymi dogadywałam się świetnie, a byli i tacy, z którymi bardzo było mi nie po drodze. Kilka lat po odejściu z korpo na konferencji spotkałam jednego z nich. Cóż – powiem wprost. Nie było między nami chemii. Nie trawiłam gościa.
Wielkie było moje zdziwienie, kiedy z wielką atencją odnosił się do mnie na pewnej konferencji. Chodził za mną przez całą konferencję, co mnie denerwowało, bo nie mogłam porozmawiać z innymi osobami, na rozmowie z którymi mi zależało. Ale już najbardziej wkurzało mnie to, że podchodził do mnie, niby ze mną rozmawiał, ale nie słuchał odpowiedzi na pytanie, które mi zadawał tylko wodził wzrokiem po foyer hotelu, czy przypadkiem nie widzi kogoś znajomego.
Patrząc na tę sytuację z perspektywy wiem, że teraz zachowałabym się zupełnie inaczej i byłabym znacznie bardziej asertywna. Niestety wtedy myślałam, że jakoś nie wypada, w końcu to był kiedyś mój szef, wielki partner z Wielkiej Czwórki 🫣
Kiedy jednak analizuję, jak on się zachowywał na tej konferencji, to mogę go podać jako idealny przykład tego, czego nie należy robić podczas wydarzeń biznesowych.
Tego nie rób
Konferencje nie działają jeśli nie wchodzisz w autentyczną interakcję, nie wyciągasz ręki, nie pytasz innych, czym się zajmują, ale też nie słuchasz ich odpowiedzi. Wydarzenia branżowe to nie teatr. Tu nie wystarczy być widzem.
Często uczestniczę w konferencjach, czy jako organizatorka, prelegentka, moderatorka, czy panelistka, ale lubię też takie, kiedy mogę po prostu usiąść chłonąć wiedzę i rozmawiać z interesującymi osobami. Ostatnio takim wydarzeniem był dla mnie Legal Market Day, który bardzo Ci polecam.
Doświadczenia, które Ci opisałam, ale też wiele, wiele innych długo we mnie rezonowały i sprawiły, że zaczęłam baczniej przyglądać się, jak konferencje naprawdę działają. Kiedy dają zwrot z inwestycji. Kiedy stają się punktem zwrotnym. I kiedy – najzwyczajniej – są stratą czasu, pieniędzy i energii.
Prawniczki i prawnicy, z którymi pracuję, coraz częściej mówią: „Chodzę na konferencje, ale… nic z tego nie mam”.
Albo:
„Wszyscy mówią o networkingu, a ja się czuję jak na szkolnej dyskotece – nie wiem, do kogo podejść, o czym mówić, jak zacząć”.
Rozumiem to. Też to czułam. Nadal czasem czuję.
Ale wiem też jedno – kiedy podejdziesz do wydarzeń strategicznie, kiedy wiesz, po co jedziesz, z kim chcesz się spotkać i jak się przygotować – wszystko się zmienia.
To nie zupa była za słona… To brak strategii.
Prawda jest taka, że samo uczestnictwo w konferencji – nawet tej z najlepszymi prelegentami, uczestnikami i lokalizacją – nie wystarczy, by przyniosła realną wartość. Żeby konferencje zaczęły pracować na Twoją markę, kontakty i klientów – potrzebna jest strategia. Inaczej to tylko kolejny dzień poza biurem i słabo przespana noc w hotelu z klimatyzacją, której nie da się wyłączyć.
Strategiczne podejście do konferencji to coś więcej niż wybór stylizacji i sprawdzenie dojazdu. To:
- wyznaczenie celu udziału – nie „być i zobaczyć”, ale np. „nawiązać kontakt z 3 osobami z konkretnej branży”,
- przygotowanie przed wydarzeniem – np. zaproszenie kogoś na kawę w przerwie, krótka wiadomość na LinkedIn z info, że będziesz na miejscu,
- świadome budowanie widoczności i relacji – nawet jeśli jesteś tylko uczestniczką, możesz działać tak, by ludzie Cię zapamiętali,
- działanie po konferencji – bo to nie zdjęcia z wydarzenia robią robotę, tylko follow-up i kontynuacja relacji.
I właśnie o tym będzie mój najbliższy
Masterclass
🥷🏻 Konferencje i wydarzenia – jak mądrze z nich korzystać
📆 27 maja, (jeśli nie możesz być na żywo, to otrzymasz nagranie)
Ja po prostu nie umiem w networking
To zdanie słyszę bardzo często. Wypowiadają je inteligentne, kompetentne i doświadczone prawniczki, które w pracy radzą sobie świetnie. Ale kiedy przychodzi do konferencji – czują się jak… samotna surykatka w środku sawanny, jak to celnie ujął autor jednego z tekstów, które ostatnio czytałam.
Na sali – grupki rozmawiających ludzi. Nieznane twarze. I to uczucie, że wszyscy są ze sobą już jakoś połączeni, tylko Ty wypadłaś z kadru. W głowie kołacze się myśl:
„Nie jestem wystarczająco błyskotliwa, nie wiem co powiedzieć, zaraz się wygłupię.”
Co robić? Po pierwsze – zrozumieć, że wszyscy tak mają. Tak, nawet ci najbardziej pewni siebie.
W jednym z anglojęzycznych artykułów, który czytałam przed stworzeniem tego newslettera, pojawiło się bardzo trafne zdanie:
„To nie strach przed ludźmi jest problemem. Problemem jest to, że skupiamy się na sobie.”
To zdanie zmienia perspektywę.
Jeśli zamiast zastanawiać się, co pomyślą o Tobie inni – skoncentrujesz się na tym, jak możesz ułatwić właśnie TO spotkanie drugiej osobie, cała rozmowa staje się łatwiejsza.
💡 Zamiast błyszczeć – pytasz.
💡 Zamiast się spinać – słuchasz.
💡 Zamiast walczyć o uwagę – dajesz uwagę.
I to często wystarczy, żeby zostać zapamiętaną. Bo – jak wynika z badań psychologii relacji – najbardziej lubimy tych, przy których czujemy się lubieni i zauważeni.
Dlatego:
- nie musisz być ninją networkingu,
- nie musisz być influencerką na prawniczym instagramie,
- nie musisz być na scenie.
Wystarczy, że będziesz obecna. Świadomie i życzliwie obecna.
A klienci?
Możesz teraz pomyśleć – „Okej, ale ja nie jeżdżę na konferencje po to, żeby poznawać fajnych ludzi. Ja chcę mieć klientów.”
Jasne. Tylko pytanie brzmi – czy klienci przychodzą do Ciebie tylko dlatego, że znasz prawo cywilne/karne/rodzinne/administracyjne? [niepotrzebne skreślić] 😉
Nie. Klienci przychodzą do Ciebie, bo Ci ufają.
A zaufanie buduje się w kontakcie. I to niekoniecznie takim, gdzie siedzisz z kimś godzinę i rozmawiacie o due diligence. Czasem wystarczy, że ktoś Cię zobaczy, zapamięta, polubi. A za miesiąc, kiedy będzie potrzebował doradztwa – przypomni sobie Twoje nazwisko. Ale to też jest Twoje zadanie, żeby o Tobie nie zapomniał.
Relacje nie działają natychmiast. Ale działają.
Tylko trzeba dać im szansę.
Więcej mówię o tym w masterclassie
🙇♀️ Jeśli nie social media, to co?
Którego nagranie możesz kupić tu:
Co się dzieje przed konferencją
Jedna z rzeczy, które najczęściej powtarzam moim klientkom:
„Networking zaczyna się przed wydarzeniem, nie w momencie, kiedy odbierasz identyfikator.”
Naprawdę.
Większość prawniczek jedzie na wydarzenie z myślą: „Zobaczymy, kto będzie. Nie miałam czasu się przygotować, a właściwie, to żałuję, że zapisałam się na konferencję, bo przecież po niej będę kolejny dzień w plecy z bieżącą pracą”. 🫣
Tylko z takim podejściem… zostajesz zdana na przypadek. A przecież można inaczej.
📌 Sprawdź listę prelegentów i uczestników (jeśli jest dostępna).
📌 Zobacz, kto publikuje o wydarzeniu na LinkedIn.
📌 Napisz do jednej lub dwóch osób, że też tam będziesz – i może uda się zamienić słowo.
To nie tylko daje Ci większy spokój (bo już „znasz” kogoś na sali). To też pozwala strategicznie planować rozmowy.
I nie – to nie jest manipulacja. To po prostu świadome podejście do Twojej obecności jako ekspertki, która buduje markę.
A może jednak maraton?
Kiedyś myślałam, że jak pojadę na konferencję, to wszystko się wydarzy „tu i teraz”. Że ktoś podejdzie, pogadamy i od razu pojawi się temat współpracy. Dziś wiem, że w większości przypadków to początek, a nie finał.
Dlatego tak ważne jest, co robisz po konferencji.
📨 Czy napiszesz do osób, które poznałaś?
📨 Czy zaprosisz je na LinkedIn lub Instagramie?
📨 Czy podziękujesz za rozmowę, nawet krótką?
📨 Czy podeślesz link do swojego artykułu albo zaprosisz na webinar?
Jeśli tego nie zrobisz – Twoja obecność zniknie. Nawet jeśli byłaś świetna, ciekawa i sympatyczna – to będzie tylko ulotna chwila.
W jednej z analiz, którą ostatnio czytałam autor napisał: „Jeśli naprawdę chcesz budować sieć kontaktów – przestań myśleć o tym, że to musi się wydarzyć teraz. Buduj z myślą o przyszłości.”
I to jest właśnie to 🎯
Udział w konferencji to nie szybki sprint po leady. To bardziej jak posadzenie ogrodu. Nie wszystko zakwitnie od razu. Ale jeśli podlejesz – to wyda owoce.
💡A jeśli występujesz na konferencji, webinarze, szkoleniach, czy warsztatach i wciąż czujesz się niepewnie, to koniecznie rozważ udział w kameralnych i na maksa praktycznych warsztatach, które poprowadzi Tomasz Racki , adwokat in spe, trener wystąpień publicznych.
🎤 Legal Public Speaking
🗓️25 czerwca, stacjonarnie w Warszawie
Może joga?
Zastanawiasz się, co wspólnego z konferencjami ma wyjazd networkingowo-jogowy dla prawniczek? Więcej niż myślisz 😉
Ten wyjazd to nie tylko odpoczynek i joga (choć i jedno, i drugie jest cudowne!).
🧘🏻♀️ Chill & Connect
To przede wszystkim czas na budowanie relacji w bezpiecznej przestrzeni. Na spokojne rozmowy, wymianę doświadczeń, inspiracje i pomysły. Bez presji, bez napięcia.
A z takich relacji… rodzi się mnóstwo wartościowych rzeczy: współprace, projekty, przyjaźnie, a czasem – zupełnie nowa perspektywa na własną karierę.
🌱 Jeśli czujesz, że właśnie tego Ci potrzeba – przeczytaj więcej o wyjeździe tutaj:
A na koniec pozwól, że Ci przypomnę, że już jutro (w piątek) wychodzi kolejny odcinek mojego
🎧 Kamila Kurkowska Private Podcast
W tym odcinku opowiem, jak prawniczki mogą tworzyć produkty cyfrowe – bez presji bycia „influencerką” i bez ryzyka straty czasu na coś, co się nie sprzeda.
To będzie bardzo konkretny odcinek – idealny dla Ciebie, jeśli chcesz zacząć zarabiać inaczej niż tylko sprzedając godziny.
💡 Jeśli jeszcze nie jesteś w gronie subskrybentek – dołącz tutaj:
Z ciepłymi pozdrowieniami,
Kamila 💜
P.S. Pamiętaj, jeśli chcesz nauczyć się jak przygotować się do wydarzenia, działać podczas i wykorzystać potencjał po konferencji – dołącz do masterclass: 🎤 https://pracownia.kamilakurkowska.pl/masterclass-3 To będzie 90 minut konkretów. Bez spiny, bez „musisz”. Za to z doświadczeniem i praktyką.
