Wielkie Kłamstwo

Prawniczko,

Dziś rano w Warszawie padał śnieg. W moim ulubionym Radiu Nowy Świat po raz pierwszy w tym sezonie usłyszałam “Last Christmas” 🧑🏻🎄 Dni kurczą się jak wełniany sweter po wyjęciu z pralki, a o 16:30 wychodząc ze sklepu bez zastanowienia żegam się słowem “Dobranoc”.

To taki czas w roku, kiedy wszyscy jeszcze zasuwamy, żeby dokończyć, zamknąć projekty i sprawy przed końcem roku, ale często nasze ciało mówi dość i każe zostać w łóżku z pękającą głową i czerwonym od kataru nosem.

Dlaczego dzisiaj Ci o tym piszę? Bo te dłuższe wieczory ostatnio skłaniają mnie do wielu refleksji i, nie będę ukrywać, podważania pewnych prawd, w które sama głęboko wierzyłam.

Zanim podzielę się z Tobą moimi przemyśleniami, to przypomnę Ci, że możesz się jeszcze zapisać na mój listopadowy webinar za 0 zł:

💎Jak pozyskiwać klientów do kancelarii

Jeśli:

🔺 Twoim wyzwaniem jest brak czasu i ciągła „bieżączka”, która nie zawsze spina się finansowo?

🔺 Chcesz wiedzieć, jak pozyskać klientów na początku działalności?

🔺 Jak zainteresować klientów Twoimi usługami?

🔺 Nie wiesz, jak osiągnąć systematyczność w planowaniu działań marketingowych i obecności w mediach społecznościowych?

🔺 A także jak planować na to czas żeby każdego dnia móc trochę tych działań zrealizować?

To warto, żebyś spędziła w moim towarzystwie wieczór 26 listopada.

📍Interesuje mnie to! Zapisuję się!

Osoby, które zapiszą się na mój webinar, jeszcze przed samym szkoleniem otrzymają ode mnie kilka mięsistych maili z bardzo skutecznymi wskazówkami dotyczącymi pozyskiwania klientów kancelarii.

Jeśli temat pozyskiwania klientów Cię interesuje, ale wolisz pracować 1:1, to pamiętaj, że możesz się do mnie zapisać na sesje indywidualne.

📍Szczegóły znajdziesz tutaj

Pozostałe obszary mojego wsparcia to:

✔️ marka osobista (dla osób z kancelarii i z wewnętrznych działów prawnych)

✔️ zmiany w karierze prawniczej

✔️ przywództwo w branży prawniczej

Urealnienie

Nie wiem, czy to kwestia aury za oknem, etapu mojego życia, czy zbiegu różnych okoliczności, ale mam wrażenie, że mijający rok będzie dla mnie rokiem pod hasłem “urealnianie”. I to urealnianie ma dla mnie słodko – gorzki smak. Gorzki, bo z jednej strony pod słowem urealnianie w pewnych aspektach odnajduję słowo “rozczarowanie”. Słodki, bo są momenty, kiedy czuję ulgę i jest w tym coś uwalniającego.

Możesz wszystko

Ile razy słyszałaś od kogoś, albo przeczytałaś w kobiecych pismach lub na motywacyjnych wystąpieniach „możesz wszystko, jeśli tylko się postarasz”?

A możesz czasem to ten głos w Twojej głowie, który mówi Ci:

Staraj się bardziej!

Ciśnij!

Dasz radę!

To tylko kwestia dobrej organizacji!

Jesteś w stanie wycisnąć z doby jeszcze więcej!

BUM! 💣💥

To Wielkie Kłamstwo!

Kłamstwo, które bardziej nam szkodzi niż pomaga.

Nie, to nie ja pierwsza doszłam do tego wniosku. Dużo o tym pisze i mówi Reshma Saujani, adwokatka, autorka książki “Pay Up: The Future of Women and Work (and Why It’s Different Than You Think)”

Saujani, założycielka Girls Who Code, przez lata wierzyła, że wystarczy, żeby kobiety „bardziej się starały” – wyznaczały sobie cele, inwestowały w rozwój osobisty, równoważyły karierę z życiem rodzinnym. Sama mówi, że gdy kobiety pytały ją, jak godzi karierę z życiem rodzinnym, odpowiadała, że da się, jeśli tylko przymknie się oko na pewne trudności. Jednak pandemia obnażyła prawdę: „having it all” to tylko eufemizm „doing it all”. I to będzie trudne, co teraz przeczytasz. To nie było prawdziwe wsparcie, to była próba wtłoczenia kobiet w mityczny schemat superbohaterki – która zawsze się dostosuje, zawsze „da radę”.

Dla wielu kobiet ten model kończy się ogromnym wypaleniem. Dziś nie muszę nikomu tłumaczyć, jak bardzo system zawodowy ignoruje potrzeby kobiet, zwłaszcza matek. Z jakiegoś powodu struktura firm i kancelarii jest wciąż zbudowana wokół mężczyzn – a nawet nie każdego mężczyzny, tylko takiego, który ma w domu kogoś, kto opiekuje się dziećmi lub starszymi rodzicami i domem.

Druga szychta

To nie jest nowy problem, jak pisze Mikołaj Marcela w książce “Nie musisz. Od kultu osiągnięć do wypalonych pokoleń”. Już w połowie XX wieku badania pokazały, że na barkach kobiet, zwłaszcza matek pracujących zawodowo, spoczywała znaczna część odpowiedzialności nie tylko za pracę zawodową, ale i za prowadzenie domu. Podczas gdy mężczyźni spędzali około jednej trzeciej doby na pracy zarobkowej, gospodynie domowe poświęcały na obowiązki domowe aż 40% swojego dnia, a pracujące matki – nawet połowę! Po odjęciu czasu na sen i podstawowe potrzeby fizjologiczne, gospodynie domowe miały tylko 15% dnia na odpoczynek, a pracujące matki jedynie 5%.

Sytuacja niestety nie zmieniła się znacznie do dziś. Badania OECD z ostatnich lat potwierdzają, że kobiety – szczególnie matki – nadal pracują więcej niż mężczyźni. Chociaż statystycznie poświęcają mniej czasu na płatne zatrudnienie, ich dzień wypełnia przede wszystkim praca nieodpłatna, czyli obowiązki domowe, przez co mają mniej czasu na regenerację. W tygodniu kobiety odpoczywają średnio tylko dwie godziny, podczas gdy mężczyźni – około pięciu godzin. Jak określiła to już w 1989 roku socjolożka Arlie Russell Hochschild, kobiety pracujące zawodowo często realizują „drugi etat” w domu, co Hochschild nazwała „drugą zmianą” – a problem ten jest nadal bardzo aktualny.

Chociaż kultura pracy uległa pewnym przemianom i mężczyźni wnoszą dziś większy wkład w domowe obowiązki, badania jasno wskazują, że kobiety nadal wykonują ich większość. W praktyce dla wielu z nich oznacza to pracę bez przerwy – w domu i poza nim – przez siedem dni w tygodniu, co nie pozostawia miejsca na odpoczynek.

Współczesne rodzicielstwo stawia dodatkowe wymagania: dzieci potrzebują nieustannego nadzoru, a ich życie towarzyskie i edukacyjne wiąże się z częstymi przewozami na zajęcia i aktywności. Przeważnie matki przejmują tę odpowiedzialność, co może prowadzić do krytyki, gdy próbują wyłamać się z tego schematu.

Zmieniajmy system, a nie kobiety. Kolejne szkolenie z zarządzania czasem i kursy efektywności to kropla w morzu, gdy brak wsparcia na poziomie systemowym. Musimy przestać udawać, że to jedynie kwestia organizacji czasu i motywacji – to ogromne wyzwanie systemowe. Kobiety mogą dużo, ale nie wszystko – i na pewno nie same.

A propos zarządzania czasem…

Dokładnie pamiętam jedno z moich pierwszych szkoleń w korporacji. Na pewno Ty też znasz tę metaforę i koncepcję, że najpierw do naczynia powinnaś włożyć te duże kamienie, ważne sprawy, a potem te coraz mniejsze, a na końcu wsypać piasek, tak, aby wszystko co masz zmieściło się w naczyniu.

Ale co jeśli kamieni, kamyczków i piasku jest za dużo? Nieważne w jakiej kolejności, jakiej konfiguracji je ułożysz, a i tak się nie mieszczą? Czy coś Ci to mówi? Czy nie tak wygląda Twoje i moje życie?

Czy wiesz, że przeciętna długość życia to zaledwie cztery tysiące tygodni? Oliver Burkeman, autor książki Four Thousand Weeks: Time Management for Mortals, przypomina, jak niewyobrażalnie krótka jest nasza obecność na tej ziemi. Jego książka to inspirujące przypomnienie o naszej skończoności i prawdziwym znaczeniu tego, jak wykorzystujemy nasz czas. Przez całe życie jesteśmy bombardowane zadaniami, a nasze listy „to do” nie mają końca – a mimo to często czujemy, że ciągle czegoś nam brakuje.

Burkeman wskazuje, że to nasze obsesyjne dążenie do większej produktywności stało się dla nas pułapką – próbujemy przechytrzyć czas, zapominając, że nie da się ujarzmić nieskończoności. Ile razy myślałam, że to ze mną jest coś nie tak, bo moja lista “to do” nigdy nie jest pusta. I rośnie niczym ciasto drożdżowe zamiast się kurczyć.

Skupiając się na produktywności, staramy się prześcignąć czas – „maksymalizować zasoby,” jak to mówi współczesna kultura. To podejście pochodzi jeszcze z czasów rewolucji przemysłowej, gdzie czas został sprowadzony do „zasobu,” który można wykorzystać w pełni. Jednak nasze życie nie jest po prostu „produktem do wyciśnięcia” – mamy tylko ten moment, tu i teraz.

Nasza kultura podtrzymuje złudzenie, że jeśli jeszcze lepiej zoptymalizujemy zadania, będziemy mogły robić więcej i więcej, w końcu zapanować nad wszystkim. To nie działa. To kolejne Wielkie Kłamstwo. W rzeczywistości im więcej staramy się zrobić, tym szybciej to „wszystko” się namnaża – jak nigdy kończące się maile, które zdają się zjawiać znikąd.

Sposób, w jaki dzisiaj zarządzamy czasem, nie tylko nas przeciąża, ale też zabiera to, co w życiu najważniejsze: chwilę na refleksję, bliskość z innymi, radość z codziennych drobiazgów. To prosta droga do wypalenia. Burkeman zauważa, to jest nasza rzeczywistość: zamiast biec coraz szybciej, musimy nauczyć się spoglądać na czas jako coś, czego nie da się prześcignąć. To jest, paradoksalnie, prawdziwe wyzwolenie – zrozumieć, że zawsze będzie więcej rzeczy do zrobienia niż czasu na ich realizację. To był mój moment “aha”. Moment kiedy poczułam ulgę, że moja lista “to do” nigdy nie będzie pusta. To do mnie należy decyzja, co w danym momencie jest dla mnie najważniejsze. To nie ze mną jest coś nie tak. Jak pisze wspomniany już Mikołaj Marcela jestem wychowywana w kulturze efektywności, kulturze zapierdolu. Moja Droga, Ty zapewne też…

Ograniczenia

Burkeman stawia brutalną, choć wyzwalającą prawdę: mamy jedynie cztery tysiące tygodni. Kiedy myślimy o życiu w tak ograniczonej perspektywie, nagle wszystkie te listy zadań, cele i wiecznie rosnące oczekiwania wydają się absurdalnie ciężkie do udźwignięcia. Jego zdaniem obsesja na punkcie produktywności to tylko kolejna forma iluzji, że możemy przejąć kontrolę nad czasem, a wraz z nią – nad naszym życiem. Im bardziej próbujemy ujarzmić nasze godziny, tym bardziej „wszystkiego” przybywa.

Cztery tysiące tygodni. To liczba, która miała wstrząsnąć, ale również przynieść ulgę. Zamiast dążyć do maksymalnej efektywności, warto pogodzić się z tym, że nie uda się nam zrobić wszystkiego, obsłużyć wszystkich klientów, wziąć wszystkich spraw.

To trudne – zwłaszcza kiedy każda z nas mierzy się z presją bycia perfekcyjną w pracy, domu, związku i rodzinie. Ale może zamiast ciągłej walki, wystarczy spojrzeć na swoje życie jak na proces wybierania, co jest naprawdę istotne tu i teraz? Z którymi klientami chcesz pracować? Z jakim zespołem chcesz pracować? Komu chcesz poświęcić czas po pracy?

Bo czas to nie „zasób”, który możemy zachować na później – to my, nasza codzienność i chwile, które naprawdę mają znaczenie.

Daj znać, co o tym myślisz.

Pozdrawiam Cię ciepło,

Kamila

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *