|

Dlaczego dobry partner to nie to samo co dobry lider

Prawniczko,

Dziś jest ostatni dzień, żeby zapisać się w niższej cenie na Fresh from Harvard (26 listopada w Warszawie). Jeśli wahasz się, czy to dla Ciebie, pozwól, że dziś opowiem Ci o czymś, co będzie jednym z głównych tematów warsztatów: o tym, jak trudno jest przewodzić innym prawnikom i prawniczkom. I dlaczego bycie dobrym partnerem/partnerką wcale nie oznacza, że jesteś dobrym liderem/liderką.

Kilka tygodni temu rozmawiałam z partnerką dużej warszawskiej kancelarii. Była zmęczona, sfrustrowana i szczerze mówiąc, wściekła. „Kamila, ja mam w zespole samych dorosłych ludzi z tytułami magistra prawa, radców i adwokatów, a muszę ich prosić o zapisanie czasu pracy. O ZAPISANIE CZASU. To jakiś absurd.”

W zeszłym roku czytałam „Lawyers as Leaders” Deborah L. Rhode, książkę, która brutalnie ujawnia, dlaczego właśnie prawnikami jest tak cholernie trudno zarządzać.

Bo widzisz, prawnicy z natury nie lubią być zarządzani, kierowani, prowadzeni. Są wyszkoleni do kwestionowania autorytetu, szukania luk, znajdowania ryzyk. Innowacja? Spotyka się ze sceptycyzmem, kontrprzykładami i udowadnianiem, że „u nas” się nie da, my jesteśmy inni. A liderzy, którzy próbujący wprowadzać zmiany, często słyszą: „Ale zawsze robiliśmy to tak…”

Czym właściwie jest przywództwo w kancelarii?

Deborah Rhode cytuje John’a Gardnera,, który powiedział coś, co powinno wisieć w każdej sali konferencyjnej partnerów:

„Partnerzy w kancelarii często błędnie zakładają, że ich status dał im zwolenników/stronników. Ale tak nie jest. Dostali podwładnych. To, czy podwładni staną się zwolennikami/stronnikami, zależy od tego, czy menedżerowie zachowują się jak liderzy.”

Innymi słowy: tytuł partnera to nie gwarancja przywództwa. To jak prawo jazdy, nie gwarantuje, że jesteś świetnym kierowcą.

Wielokrotnie widziałam to na własne oczy. Partnerzy, którzy formalnie przewodzą zespołom, ale tak naprawdę ich nie prowadzą. Bo przywództwo to nie tylko rozdawanie zadań i sprawdzanie timesheet’ów. To inspirowanie, nie tylko wydawanie poleceń.

A prawników i prawniczki, jak pokazuje Rhode, szczególnie trudno inspirować, bo są niezależni, analityczni i dobrze przygotowani do kwestionowania wszystkiego.

Mit charyzmatycznego lidera

Przez lata wierzono, że przywództwo wymaga wyjątkowych cech: inteligencji, charyzmy, tej magicznej iskry, która przyciąga tłumy.

Ale Rhode podważa ten mit. Przywołuje badania, które pokazują, że najskuteczniejsi liderzy wcale nie są charyzmatyczni w klasycznym sensie. Wręcz przeciwnie. Ci, którzy prowadzili najbardziej rentowne firmy, byli często „skromni, powściągliwi i pozbawieni cech powszechnie uważanych za charyzmatyczne”.

Z amerykańskiego podwórka – weźmy Baracka Obamę. Niektórzy widzą w nim niesamowitą charyzmę i zdolność łączenia różnych grup ludzi. Inni zarzucają mu bycie „oschłym, zdystansowanym, profesorskim, technicznym”. Jak to możliwe, że ten sam człowiek jest opisywany w tak skrajnie różny sposób?

Bo charyzma to etykieta przyklejana po fakcie, nie obiektywna cecha. Mówimy o kimś „charyzmatyczny”, gdy już osiągnął sukces, ale samo pojęcie nic nie wyjaśnia.

Co naprawdę działa?

Według Rhode i badań Center for Creative Leadership, najważniejszą cechą skutecznych liderów jest samoświadomość.

Najlepsi liderzy:

👉 wiedzą, jakie są ich mocne strony

👉 potrafią znaleźć się w sytuacjach, gdzie te mocne strony są kluczowe

👉 minimalizują lub kompensują swoje słabości

Kontekst jest kluczowy. Umiejętności potrzebne do prowadzenia kilkusetosobowej kancelarii z biurami w kilku miastach to nie to samo, co umiejętności potrzebne do zbudowania małej butikowej kancelarii.

Paradoks nagradzania, czyli dlaczego kancelarie same sobie przeszkadzają

Teraz pozwól, że przeniosę Cię na bardziej praktyczny grunt, bo tutaj robi się naprawdę ciekawie.

Moray McLaren w swoim artykule „Defining the Perfect Partner” zadaje brutalne pytanie:

Czy kancelarie nagradzają zachowania, które deklarują jako ważne, czy zupełnie inne?

Bo widzisz, większość kancelarii mówi, że chce współpracy. Że partnerzy mają ze sobą kooperować, przekazywać sprawy najlepszym specjalistom, działać „firm-first”.

A potem nagradzają tylko indywidualne wyniki finansowe.

Efekt? Partner z globalnej kancelarii powiedział McLarenowi wprost:

„Jeśli przekażę sprawę do naszego zagranicznego biura, nie liczy mi się to do moich wyników. Lepiej przekazać ją lokalnej kancelarii, gdzie mogę wystawić fakturę klientowi, która wejdzie do mojego budżetu”

Ekstremalny przypadek? Może. Ale wszyscy rozpoznajemy symptomy.

Pięć wielkich wyzwań dla liderów kancelarii

Rhode i McLaren wskazują na kilka kluczowych obszarów, które komplikują życie liderów i liderek w kancelariach:

1. Konkurencja wewnętrzna

W ciągu ostatnich lat rywalizacja wewnątrz kancelarii gwałtownie się nasiliła. Prawnik cytowany przez Rhode mówi o środowisku niskiego zaufania, w którym partnerzy zachowują się jak „bandy watażków, każdy ze swoimi zwolennikami… działający w tymczasowym sojuszu, dopóki nie pojawi się lepsza okazja”.

Efekt? Coraz więcej kancelarii rozpada się od środka. Bardzo dobrze to znamy z polskiego podwórka.

2. Rosnąca skala i złożoność

Największe kancelarie prawne na świecie zwiększyły swoją wielkość dziesięciokrotnie w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat. Działy prawne in-house w korporacjach podwoiły swoje zespoły. W Polsce, choć skala jest mniejsza, dynamika jest podobna. Kancelarie, które 20 lat temu miały kilkunastu prawników, dziś mają ich kilkuset.

I to nie tylko kwestia liczb. To większa złożoność, więcej lokalizacji, więcej sojuszy, więcej prawników i prawniczek na pokładzie. Więcej decyzji, które trzeba podejmować szybko, często zbyt szybko.

Technologia zwiększyła zarówno tempo podejmowania decyzji, jak i dostępność decydentów. Liderzy i liderki często stają w obliczu lawiny informacji i presji, by podejmować złożone decyzje natychmiast. Jeden z prawników powiedział mi kiedyś: „Jeśli nie lubisz jakiegoś problemu, poczekaj 15 minut. Ktoś przyniesie ci nowy”.

3. Oczekiwania vs. rzeczywistość

Klienci chcą bohatera. Jednej osoby na szczycie, która rozwiąże wszystko.

Rhode nazywa to „zespołem Mount Rushmore”, błąd atrybucji lidera. Przypisujemy jednemu człowiekowi odpowiedzialność za sukcesy i porażki całej organizacji, ignorując współpracę, kontekst, szczęście.

A gdy ten „bohater” zawodzi? Rozczarowanie jest proporcjonalne do nierealnych oczekiwań.

4. Prawnicy nie lubią być prowadzeni

Już o tym mówiłam, ale warto powtórzyć: prawnicy z natury kwestionują autorytet. Są świetnie wyszkoleni w znajdowaniu luk, precedensów, kontrargumentów.

Innowacja? Spotyka się ze sceptycyzmem. Zmiana? „Zawsze robiliśmy to inaczej”. Nowa strategia? „A co jeśli to nie zadziała?”

5. Utrzymanie pokory

Rhode podkreśla, że prawdziwie skuteczni liderzy są autentycznie pokorni. Postrzegają siebie obiektywnie, są otwarci na nowe pomysły, przyjmują krytykę, przyznają się do błędów.

Ale władza i przywileje przywództwa często wzmacniają arogancję i nadmierną pewność siebie. Oj, jak dobrze to znam… Ile razy to widziałam…

Proszenie o konstruktywny feedback i pozostawanie autorefleksyjnym wobec własnych słabości to kluczowe umiejętności przywódcze. Ale jak trudne.

„Idealny partner”, mit czy cel?

McLaren przeprowadził badanie dla International Bar Association. Ponad 100 kancelarii z całego świata odpowiedziało na pytania o to, jak definiują wkład partnera i jak rozdzielają zyski.

I co się okazało?

57% kancelarii typu „eat what you kill” nagradza partnerów nie tylko za wyniki finansowe, ale także za niefinansowe KPI.

Pięć filarów oceny partnera według badania:

👉 Ludzie, rozwijanie zespołu

👉 Operacje, inwestowanie w kluczowe procesy biznesowe

👉 Wartości, wspieranie kultury organizacyjnej

👉 Klienci, budowanie marki, reputacji, relacji

👉 Finanse, osiąganie celów finansowych

Ale, i to jest kluczowe, pomimo pracy włożonej w redefiniowanie wskaźników, wyniki finansowe wciąż są głównym motorem wynagrodzeń partnerów.

Dlaczego? Bo łatwiej jest mierzyć liczby niż motywację zespołu. Łatwiej jest zliczyć przychody niż ocenić, czy ktoś wspiera kulturę organizacji.

I tu wracamy do pytania McLarena: czy kancelarie nagradzają zachowania, które deklarują jako najważniejsze, czy zupełnie inne?

Wracając do początku

Pamiętasz tę partnerkę, która była wściekła, że musi prosić dorosłych ludzi o zapisywanie czasu?

Po naszej rozmowie zadałam jej jedno pytanie: „A za co nagradzacie partnerów w Waszej kancelarii?”

Odpowiedziała: „Za przychody”.

„A za rozwijanie zespołu? Za wspieranie młodszych prawników? Za budowanie kultury?”

Cisza.

I właśnie to jest problem. Mówimy, że chcemy współpracy, ale nagradzamy indywidualizm. Mówimy, że wartości są ważne, ale wypłacamy bonusy tylko za liczby.

Zgodnie z badaniem McLarena, tylko 19% kancelarii zostało zapytanych przez klientów o ich podejście do wynagrodzeń. A 84% kancelarii nie pyta klientów o roczną ocenę partnerów.

Innymi słowy: funkcjonujemy w bańce. Myślimy, że wiemy, co ważne, ale nie sprawdzamy tego z rzeczywistością.

I teraz pytanie do Ciebie, prawniczko (i prawniku, bo wiem, że czytasz 😉)

Czy jako liderka potrafisz nazwać swoje mocne strony i świadomie znaleźć się w sytuacjach, gdzie są kluczowe?

Czy w Twojej kancelarii nagradzacie zachowania, których naprawdę potrzebujecie, czy tylko te, które łatwo zmierzyć?

Czy jesteś gotowa przestać udawać, że przywództwo to charyzma i zacząć pracować nad tym, co naprawdę działa: samoświadomością, empatią, odwagą do krytyki?

Bo przywództwo w branży prawniczej to nie jest sprint. To maraton, w którym wygrywa ten, kto:

👉 zna siebie najlepiej

👉 potrafi inspirować, nie tylko zarządzać

👉 ma odwagę zmienić system nagród, by pasował do deklarowanych wartości

A teraz mam dla Ciebie trzy rzeczy:

1️⃣ Warsztaty Fresh from Harvard, 26 listopada w Warszawie

To OSTATNI DZIEŃ, żeby zapisać się w niższej o 300 zł netto cenie.

W tej edycji będziemy poruszać dwa bardzo ważne tematy:

  • Jak budować długoterminową strategię biznesową kancelarii?
  • Jak będąc partnerem/ką pogodzić pracę merytoryczną, zarządzanie zespołem, pozyskiwanie i obsługę klientów oraz budowanie marki osobistej i mieć czas na życie prywatne.

Jeszcze tylko do dziś (13 listopada), do 23:59 możesz skorzystać z niższej ceny.

📌 To dla mnie! Zapisuję się!

2️⃣ ⚫ Black November ⚫

Możesz zaoszczędzić aż 370 zł netto, czyli tylko za połowę ceny możesz zgarnąć dostęp do pakietu nagrań moich masterclassów:

  • Newsletter w kancelarii, jak pisać, żeby przyciągać klientów i budować pozycję ekspertki?
  • Konferencje i wydarzenia, jak mądrze z nich korzystać, żeby budować relacje i zdobywać klientów?
  • Rankingi, konkursy i listy, w czym warto wziąć udział i jak przygotować dobre zgłoszenie?

Albo kupić tylko jeden z nich z 30% rabatem.

📌 Chcę znać szczegóły!

Promocja trwa do 30 listopada, do 23:59.

3️⃣ 🎧 Private Podcast, już jutro (14 listopada) nowy odcinek:

„Jak rozwijać kancelarię, kiedy nie lubisz sprzedawać”

Dowiesz się:

  • Jak mówić o swoich usługach bez wstydu i bez poczucia, że robisz coś na siłę.
  • Jak rozwijać kancelarię, mając empatię i profesjonalizm zamiast żyłki handlowca.
  • Jak rozbroić przekonania, które blokują Twój rozwój, i zamienić sprzedaż w autentyczną rozmowę z klientem.

📌 Dołączam do podcastu

Trzymaj się,

Kamila

Podobne wpisy